„za wielu” czy „za wszystkich”?

„Za wielu” czy „za wszystkich”? Czy jedno słowo w Mszy Świętej może wywołać skandal i zagrozić ważności konsekracji?

Wyobraźcie sobie, że jedno, z pozoru drobne słowo w najważniejszym momencie Mszy Świętej może wywołać skandal, a nawet grozić rozłamem w Kościele Katolickim. Dziś zagłębimy się w fascynujący świat liturgii i teologii, by odkryć historię sporu o zaledwie dwa słowa w modlitwach konsekracyjnych Eucharystii: „za wszystkich” czy „za wielu”. Czy ta zmiana może faktycznie zagrażać ważności Mszy, a nawet być heretycka? Odpowiedź może Was zaskoczyć i z pewnością otworzy oczy na złożoność naszej wiary!

Korzenie problemu: „pro multis” w Ewangeliach

Problem, o którym mówimy, dotyczy tłumaczenia łacińskiego sformułowania „pro multis” używanego w słowach konsekracji Mszy Świętej. W Ewangeliach według św. Mateusza (Mt 26,28) i św. Marka (Mk 14,24) Jezus mówi o swojej krwi wylanej właśnie „za wielu”. Wydawałoby się to proste, prawda?

Jednak po Soborze Watykańskim II, kiedy Mszały zaczęto tłumaczyć na języki nowożytne, wiele konferencji episkopatów, w tym włoska, przyjęło formułę „za wszystkich” (np. „pro omnibus” / „for all”). Dlaczego? W latach 60. XX wieku istniał wśród postępowych egzegetów konsensus, że słowo „wielu” u Izajasza 53,11 było hebrajskim wyrażeniem oznaczającym ogół, a więc tłumaczenie „za wszystkich” uznano za zasadne. Chodziło o podkreślenie uniwersalnego charakteru odkupienia Chrystusa, który umarł za całą ludzkość. Autor źródła wskazuje, że moderniści „zabrali się za majstrowanie przy liturgii”, zmieniając coś, co „było doskonałe od wieków”.

Od interpretacji do powrotu do dosłowności: interwencja Benedykta XVI

Zamiast dosłownego tłumaczenia, moderniści zafundowali nam interpretację. Z biegiem lat ten egzegetyczny konsensus rozpadł się, ale błędna interpretacja pozostała w niektórych mszałach. W odpowiedzi na to, w 2001 roku, Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała instrukcję „Liturgiam Authenticam”, która przywróciła na pierwszy plan zasadę dosłownej zgodności tłumaczeń z łacińskim oryginałem.

W tym kontekście na scenę wkracza Papież Benedykt XVI. W swoim liście z 2012 roku, skierowanym do biskupów niemieckojęzycznych, zaapelował o powrót do dosłownego tłumaczenia „pro multis” jako „za wielu” w nowych przekładach Mszału. Podkreślał, że choć odkupienie jest oferowane wszystkim, to nie wszyscy z niego skorzystają, a przede wszystkim – chodzi o głęboki szacunek i wierność słowu Jezusa oraz Pisma Świętego. Benedykt XVI zauważył, że „za wszystkich” było interpretacją, a Kościołowi powierzono misję interpretacji, ale święte słowo musi jawić się takie, jakie jest – nawet ze swoją obcością.

Dialektyka „za wielu” i „za wszystkich” – nauczanie Kościoła

Benedykt XVI był świadom, że ta zmiana wywoła niepokój i pytania, takie jak: „Czyżby Chrystus nie umarł za wszystkich? Czy Kościół zmienił swoje nauczanie?”. Wyjaśnił on „dialektykę” „za wielu” i „za wszystkich”:

  • Formuła „za was” (obecna u Łukasza i Pawła) konkretyzuje ofiarę Chrystusa, sprawiając, że każdy czuje, iż Pan umarł właśnie „za mnie”, „za nas”.
  • Natomiast „za wielu” wskazuje na Jezusa jako Sługę Bożego z Księgi Izajasza 53. To sformułowanie odnosi się do konkretnej wspólnoty celebrującej Eucharystię, która jako „wielu” nosi odpowiedzialność za „wszystkich”, stając się światłem i zaczynem.
  • Ontologicznie Jezus umarł za wszystkich (potwierdza to św. Paweł, np. Rz 8,32; 2 Kor 5,14; 1 Tm 2,6), ale w rzeczywistości, historycznie, w konkretnej wspólnocie przychodzi On do „wielu”.

Czy zmiana formuły unieważnia Mszę? Ryzyko herezji apokatastazy

To jedno z najbardziej palących pytań. Według Tradycji, sformułowanie „za wszystkich” jest stwierdzeniem fałszywym i wynika z „obecnego przyjęcia teorii powszechnego zbawienia, a więc wiary, że żaden człowiek nie idzie na potępienie”. We Mszy świętej nie chodzi bowiem o „zaofiarowanie zbawienia” wszystkim, ale o „efektywne przekazywanie zbawienia” tym, którzy należą do Nowego Przymierza, czyli „wielu”.

Jednakże, ten błąd „nie musi co prawda koniecznie czynić przeistoczenie nieważnym”, przynajmniej wtedy, gdy kapłan rozumie „za wszystkich” w prawowiernym sensie, czyli jako ofiarowanie zbawienia każdemu. Jeśli jednak kapłan rozumie je „w sensie powszechnego zbawienia (apokatastazy), to prawdopodobnie drugie przeistoczenie nie jest ważne”. Autor źródła wyraża osobiste preferencje, twierdząc, że wybrałby msze z gwarancją użycia słów „za wielu”, niezależnie od kraju.

Polska na tle innych krajów i obawy o przyszłość

Fakt, że na Węgrzech, we Włoszech i Niemczech poniesiono koszty, by zmienić w Mszałach „za wielu” na „za wszystkich”, jest dowodem, że reformatorom „bardzo zależy na tej zmianie i uważają ją za istotną”. Źródło sugeruje, że ich celem jest „stworzenie mega kościoła”, gdzie Kościół Katolicki byłby tylko jednym z kręgów, razem z protestantami czy wyznawcami judaizmu.

W Polsce obecnie trwają prace nad nowym tłumaczeniem Mszału Rzymskiego, które ma zostać wydane około 2026 roku. Niedawno pojawiły się obawy po publikacji mszału Archidiecezji Krakowskiej z inną, błędną formułą konsekracji, co wywołało oburzenie i zostało wycofane. W mszale tym znalazło się sformułowanie: „Bierzecie i pijcie z niego wszyscy. To jest krew moja wiecznego przymierza, która będzie wylana za wasze grzechy”, zamiast poprawnego: „Bierzcie i pijcie z niego wszyscy, to jest bowiem kielich Krwi mojej, nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów”.

Autor zastanawia się, czy była to pomyłka, czy celowe działanie, sugerując, że mogło to być tłumaczenie mszału obowiązującego w Niemczech i we Włoszech, gdzie słowa konsekracji zostały zmienione. Polscy biskupi, decydując się na taką zmianę, szliby wbrew stanowisku Benedykta XVI, który oczekiwał powrotu do „za wielu”.

Diabelska synodalność? Przypadek Włoch

Pomimo nacisków Stolicy Apostolskiej na „pro multis” (list Benedykta XVI z 2012 r.), Konferencja Episkopatu Włoch w 2011 roku zdecydowała się w przeważającej większości głosować za zachowaniem „za wszystkich” w nowym Mszale włoskim, który wszedł w życie od kwietnia 2021 roku. Co więcej, Papież Franciszek ostatecznie to zatwierdził.

Decyzja episkopatu Włoch i Papieża Franciszka, według źródła, wynikała z teologicznej interpretacji podkreślającej powszechność odkupienia. Papież Franciszek swoim motu proprio „Magnum principium” w 2017 roku zwiększył rolę episkopatów w tłumaczeniach liturgicznych, co doprowadziło do akceptacji decyzji włoskiej. Autor źródła komentuje to jako przykład „diabelskiej synodalności”, która prowadzi do tego, że każdy Episkopat będzie mógł „praktycznie na własną rękę ustalać ostatecznie swoje prawdy wiary”, co „pogłębi teologiczny zamęt”.

Wojna o Kościół: Po której stronie stoisz?

Spór o „za wielu” czy „za wszystkich” pogłębi się, ponieważ dotykamy istoty liturgii. Źródło twierdzi, że moderniści najpierw „zaczęli majstrować przy samej liturgii”, wycinając ponad 60% modlitw z Mszy świętej po Soborze Watykańskim Drugim, a następnie, „kiedy nabrali już siły”, zabrali się „za słowa konsekracji, myląc nam wiernym oczy bzdurnymi i fałszywymi interpretacjami”. Autor powołuje się na słowa hierarchów takich jak bp Atanasius Schneider, Müller, Sarah, Lenga.

„Wojna o kościół trwa” – podsumowuje autor – „pytanie po której stronie ty drogi katoliku stoisz czy po stronie tradycji czy po stronie a aggiornamento czyli unowocześniania kościoła?”.

Mam nadzieję, że ten wpis zainspirował Was do dalszych poszukiwań! Koniecznie sięgnijcie do listu Benedykta XVI, poszukajcie więcej informacji o instrukcji „Liturgiam Authenticam” i zgłębiajcie historię liturgii. Ta debata to nie tylko kwestia słów, ale fundamentalne pytanie o wierność naszej wierze i Tradycji.